Nie ulega bowiem wątpliwości, że szef celowo nas uspokaja, aby stworzyć sobie dogodne warunki dla własnego ataku histerii. Nieczuli więc na odzywki szefa, po pierwszym wykrzykniku, natychmiast podnosimy głos. Pani wybucha płaczem, gęsto zalewając się łzami, natomiast pan tylko wykrzykuje na przykład następujący tekst: „Wszyscy mnie ostrzegali, abym tu nie przychodził! Ale ja, debil (jeśli jest pan starszym księgowym, krzyczy pan: „Ja, imbecyl”, natomiast jeśli jest pan głównym księgowym, krzyczy pan: „Ja, idiota”), uległem! Licho mnie podkusiło! W imię czego? Za jakie grzechy? Za jakie pieniądze!” Tekst ten wykonuje pan kilka razy, tak aby widzowi dobrze utrwalił się w pamięci. Ostatnia faza ataku histerii – w wypadku pani do lat czterdziestu – polega na rzuceniu się na tapczan z twarzą ukrytą w poduszkach i na dalszym szlochu, od pół godziny do dwóch godzin, zaś w wypadku pana – na opuszczeniu pokoju, przypieczętowanym mocnym trzaśnięciem drzwiami. Częstotliwość powtarzania ataków histerii uzależniona jest od łącznego stażu pracy (lub stażu małżeńskiego), stanowiska w wykonywanym zawodzie (lub w domu), sytuacji rodzinnej i pozarodzinnej. Skutecznym na ogół lekarstwem na histerię, przynajmniej na pewien czas, może być, w zależności od rozpoznania, podwyżka, nowa znajomość itd.

Dodaj Komentarz