Nie uwzględnia ich w całej pełni i nauka prawa. T. Adorno ubolewa nad tym, że nauka prawa nie wzniosła się do tych wyżyn, które osiągnęły współczesna psychiatria, psychologia, psychoanaliza, socjologia, a przecież z tych dziedzin nauka prawa czerpie swoje soki żywotne. Nawiasem mówiąc, największym chyba odkryciem w rozwoju nauki prawa naszego stulecia była psychologiczna właśnie teoria L. Petrażyckiego, który w swoich koncepcjach krytycznie, a zarazem do samej głębi przeanalizował i uwzględnił zdobycze psychologii w ówczesnym jej stanie. Można być stanowczym przeciwnikiem idei Petrażyckiego, które zresztą zostały zdystansowane przede wszystkim przez rozwój psychologii. Nie daje się natomiast zaprzeczyć, że w rozwoju nauk humanistycznych jako odkrycia liczą się te systemy poglądów, które mogły być wprawdzie obalone przez dalszy rozwój nauki, pozostawiły jednak w niej trwały ślad (jeszcze obecnie przecież działają towarzystwa naukowe imienia tego uczonego, a jego poglądy pozostają nadal przedmiotem studiów, choćby najbardziej krytycznych). Jest to, być może, dygresja od tematu, może jednak być przyczynkiem do hipotezy, że nauka prawa karnego (wywierająca bądź co bądź jakiś wpływ na ustawodawstwo) może się rozwijać pod warunkiem liczenia się z dorobkiem psychologii, socjologii i innych nauk o człowieku. Nie jest wykluczone, że brak tych powiązań mógł zaciążyć na systemie sankcji karnych właśnie w dziedzinie seksualnej.

Dodaj Komentarz